że za każdym razem, gdy nie będę wiedzieć co dalej, mam się zastanowić co Ty byś poradziła w takiej sytuacji, co byś mi powiedziała. więc wyobraź to sobie - to nie działa. wiedziałam to już wtedy, kiedy jeszcze byłaś, ale już Twoja osoba, piżama, powietrze - wszystko pachniało lekami, nieuchronnością i śmiercią. to nie działa, przecież z jakiegoś powodu przez te wszystkie lata byłaś moim uzupełnieniem, dalszą częścią zdań.
a potem nagle wszyscy dookoła przestali płakać, zaczęli rysować sobie całkiem normalne czynności i dni (co nie jest tożsame z zapominaniem, raczej mam na myśli - z pójściem krok dalej, mimo tego że się stało, musiało się stac). a potem nagle wszyscy dookoła przestali płakać, a ja odkryłam że nie potrafię. odkrywałam to w najbardziej absurdalnych miejscach - parkach, tramwajach i klubowych łazienkach. oh, przyznać trzeba że wszyscy którzy byli wtedy blisko, zawsze dzielnie stawali się częścią całej sytuacji, niech się ludzie patrzą, mówili, to nie ma znaczenia. i nigdy żaden z nich nie powiedział mi - to też jest bardzo ważne - wiem, co czujesz. to ważne, bo tym samym nie musiałam odpowiedzieć im, że nie mają pojęcia, mam nadzieje że nie mają - jak to jest stracić przyjaciela, czyli swoją lepszą, integralną część. nie móc go już nigdy dotknąć i usłyszeć głosu, który przecież zawsze znał rozwiązania i dawał nadzieje na lepsze.
innymi słowy - skoro nagle zabrakło - to trudno by stało się inaczej niż jest właśnie teraz; to znaczy wiesz, przecież wszystko trwa dalej i nic się nie zmienia; codziennie robię to samo co pół roku temu, chodzę na tą samą uczelnię, z tymi samymi ludźmi, po drodze wydarza się tysiące rzeczy o mniejszym lub większym znaczeniu. wszystko trwa dalej, również to poczucie, że to jedna z tych tęsknot, która się nigdy nie skończy, bo jest zbyt silnie i jest zbyt głęboko. i mam wrażenie, że nigdy nie przestanie szarpać zmysłów, rozmazywać się na policzkach wraz z tuszem do rzęs. po prostu za Tobą tęsknie, widzisz, na tą moją chorobę też jeszcze nikt nie wynalazł lekarstwa. zupełnie jak na Twoją.
[link]







--
A, racja,
koniec słońca będzie.
--
czerwone kropki, fioletowe plamy, smerfoupiorze wracaj do mamy!
Janinkowa hodowla owiec:
--
I sorry for my bad english...
[link]
__
Previous Page12345...Next Page